W ubiegły weekend członkowie Klubu startowali w zawodach w kilku miejscach w kraju.

W Wicku sukces odnotował Wojciech Jabłonowski podczas V Biegu z Pochodniami: ".Mój pierwszy start w Wicku, na tydzień przed Jakubem miał byc mocnym przetarciem i sprawdzianem formy.. i tak było, późna pora biegu przy moim obecnym stylu pracy powodowała niepokój - o tej porze to ja juz muszę spać, a nie biegać..ale co tam ..wystartowałem ostro..za ostro, tak że musiałem się hamowac, a i tak pierwszy km zaliczony w 3:36, potem juz tylko utrzymac tempo i dobiec..no i poszło ..przy okazji pb na 5km , 8 w open i 3 w kat.. po biegu szybki zjazd do domu i spać... teraz Jakub..i mam nadzieję że wreszcie w Lęborku wyjdzie i na jakiś rekord.".

 

Tymczasem w Gdańsku w triathlonie wystartowała Anna Springman i Krystian Springman. Anna uplasowała się na 4 miejscu w swojej kategorii (02:43:00), Krystian pobił swój rekord życiowy z czasem 02:37:09.

 

Największa grupa wyruszyła na Karkonowski Festiwal Biegowy "Chojnik 2019". Wystartowaliśmy na niemal wszystkich dystansach biegów górskich - na 102 km Justyna Głuchaczka, która wśród kobiet na tym morderczym dystansie uplasowała się na 2 miejscu!. Największa grupa startowała w biegu na 71 km - Damian Badziąg, Krzysztof Koiszewski, Marcin Kożyczkowski, Tomasz Tutak i Marek Watroba. Na 46 km pobiegł Tomasz Litwin a na 29 km trzy zawodniczki - Izabela Koiszewska, Małgorzata Lipska i Dorota Wątroba. Oprócz zawodników obecni byli z nami przyjaciele i rodziny.

Wszyscy członkowie Klubu ukończyli w przewidzianym limicie swoje biegi. Warto zaznaczyć, że był to już drugi wyjazd lęborskich biegaczy pod Zamek Chojnik. Podobnie jak w tamtym roku bawiliśmy się świetnie, już zarezerwowaliśmy miejsca na przyszły rok. 

Na trasie panowały bardzo trudne warunki, praktycznie cały czas towarzyszył nam deszcz, wiatr i mgła. Biegaliśmy po bardzo trudnej technicznie trasie, pomimo tego okazało się, że jesteśmy dobrze przygotowani nawet na takie wyzwania. W niedzielę mogliśmy zrelaksować się w termach.

ZDJĘCIA PONIŻEJ: zbiory własne, Jacek Deneka, F. Basara, BikeLife, Marcin Oliva Soto, P. Dymus

 

W ostatnią niedzielę zawodnicy naszego Klubu stawili się na starcie maratonu w Gdańsku, Orlen Warsaw Maraton w Warszawie oraz półmaratonu w Poznaniu.

Maraton w Gdańsku odbył się już po raz 5, od 2 lat nasi członkowie biorą w nim udział. W tym roku startowali - Marek Andryskowski, Tomasz Durzyński, Marcin Kożyczkowski, Tomasz Litwin, Tomasz Tutak i Marek Wątroba. Niemal wszyscy zaliczyli rekordy życiowe, w tym Tomek Durzyński i Tomek Litwin rewelacyjnie zadebiutowali w swoim pierwszym oficjalnym maratonie masowym. Oto relacje naszych niektórych zawodników:

Marcin - "Przed drugim startem w maratonie pojawiły sie problemy i zadawałem sobie pytanie czy nie odpuscić Czy głowa podoła i nie zabraknie motywacji. Jednak startuję. Nie odpuszczę tego. To była dobra decyzja. Od startu lecimy za szybko z Tomkiem Litwinem. Pojawiają sie myśli - nie damy rady, zwolnijmy, nie dotrwamy tym tempem do mety. Ale biegło sie rewelacyjnie super atmosfera pierwsze kilometry niosły nas. Gdzieś w okolicy 23 km zrobiło się mniej przyjemnie i zaczęła sie walka. Tempo spadło ale na szczeście nie radykalnie. Pokrzykiwania dzieciaków i innych zawodników dodawały sił. Skonczyło się rewelacyjnie - dużo lepiej niz przypuszczałem przed startem. Zrobilem nowy PB 3:40:22 Duża satysfakcja i wielkie dzięki kibicom a zwłaszcza wszystkim z 42,2. Bez Was nic by się nie udało. Myślę, że wrócę do Gdańska.

Tomek Durzyński - "To mój debiut w maratonie. Założeniem było przebiec go w czasie poniżej 3:30. Udało się uzyskać czas 3:28:33. Cieszę się, że dobrze zaplanowane treningi, przyniosły efekt, na tym wymagającym królewskim dystansie."

Marek Wątroba - "5 Gdańsk Maraton za mną. Jak zwykle we wspaniałym gronie. Bardzo fajna organizacja. Pogoda dopisała, kibice wspaniali. Sam bieg do 33 km wedle założeń, póżniej kolka i "głowa" nie puścia dalej tak jak bym chciał. Miało być złamane 4h ,(może następnym razem 🙂 ) a wyszło 4:06 ,ale życiówka poprawiona o 5 minut 🙂 . Podziękowania dla Dorotki,Gosi i Filipa za wsparcie na trasie, oraz dla wszystkich znajomych oraz członków KLUBU 42,2 za trzymanie kciuków 🙂. Bez Was byłoby o wiele ciężej."

Tomek Tutak - "Ten start był tylko elementem w przygotowaniach do większego dystansu. Jednak królewski dystans 42 km zawsze musi być traktowany poważnie - nie da się go przebiec "z marszu". Stąd moje przygotowania zapalnaowane były bardzo starannie, jednak choroba i kulka wydarzeń w życiu spowodowały, że plan przygotowań nie został w pełni zrealizowany. Pojechałem więc na swój 7 maraton jedynie z planem - przebiec i cieszyć się startem, bez większego przejmowania się czasem. Plan zrealizowałem, głównie dzięki motywacji moich kolegów i koleżanek z KLubu 42,2. Dziękuję wszystkim za kolejny świetny wyjazd.

 

Marek Piotrowski startował w biegu towarzyszącym Orlen Warsaw Maratonu w Warszawie na dystansie 10 km.

Justyna Głuchaczka zadebiutowała w roli pacemakera na trasie półmaratonu w Poznaniu. W ekipie pacemakerów występowała obok Jacka "Mezo" Mejera. Justyna prowadziła biegaczy na czas 1:55 - gratulujemy.

Marek AndryskowskiTomek Durzyński

Marcin Kożyczkowski

Marek Wątroba

Tomek Tutak

\

Marek Piotrowski

Justyna i Mezo

 

Sezon biegowy dopiero się rozkręca, a za nami kolejny start w tym roku. W minioną sobotę  w dość licznym składzie pobiegliśmy półmaraton w Gdyni (Tomasz Durzyński, Tomasz Fierka, Tomasz Litwin, Krzysztof Koiszewski, Marek Andryskowski, Marcin Kożyczkowski, Marek Piotrowski).To jeden z największych biegów półmaratońskich w Polsce. Niesamowita atmosfera, wspaniałe miejsce i tysiące kibiców sprawiają, że chce się tam biegać i wracać. Gdynia półmaraton zadebiutował na rynku biegów ulicznych w 2016 roku i od razu zyskał serca biegaczy. Pod względem frekwencji znajduje się wśród dziesięciu największych biegów w kraju, a linię mety w tym roku przekroczyło grubo ponad 6 tysięcy osób.  Z klubowiczów na uwagę zasługuje wynik Tomka Durzyńskiego. brawurowo "złamał" 1:30 i z wynikiem 1:26:58 ustanowił swój nowy rekord życiowy. To już nie jest amatorszczyzna, lecz starannie przygotowany plan, oraz trening , dużo włożonej własnej  pracy. Każdy z nas w sobotę walczył i każdy dał z siebie wszystko, każdy z nas miał swój cel i plan na ten bieg.. jednak to co nas "różni" przed startem, na mecie znika i nie ma już żadnego znaczenia, bowiem wszystkich nas łączy jedna wspólna idea.. Móc biegać i czerpać z tego jak najwięcej radości. i to nam się póki co udaje :) 
 
Tomasz Durzyński      1:26:58
Marcin Kożyczkowski  1:38:51
Krzysztof Koiszewski  1:38:52
Tomasz Fierka           1:42:25
Tomasz Litwin           1:45:59
Marek Andryskowski  1:53:01
Marek Piotrowski       1:53:09
Zjęcia - AK-ska Photo